Czekała cierpliwie, aż ten ktoś (czyli tata) zejdzie po schodach.
- Hej tato. - powiedziała machając mężczyźnie w średnim wieku podchodzącym do niej.
- Tak się martwiłem. Nie rób mi tego więcej. - poprosił Tedd i wziął dziewczynę w objęcia. Mocno ją uściskał i zaprosił do jadalni, ponieważ czekała tam na nich gorąca pizza.
- Nie możesz nigdy sam nic ugotować ? - zapytała siadając naprzeciwko ojca. On jak zwykle wytłumaczył się tym, że nie ma czasu. Blondynka westchnęła i zabrała się za jedzenie. Po skończonym posiłku usiedli wspólnie do oglądania filmu jaki Tedd przywiózł z delegacji. Głowę Lany ciągle zaprzątał tylko ten zakapturzony chłopak. A jak to rudy zbok ? Fuuuu....pozostanę przy tym, że to przystojny brunet. - pomyślała dziewczyna. Z tych rozmyślań wyciągnął ją głos ojca.
-...zgadzasz się ? - zapytał. Lana rozkojarzona popatrzyła na niego.
- Mógłbyś powtórzyć ? - poprosiła. Tedd westchnął ciężko i powtórzył.
- Teraz będę musiał coraz częściej wyjeżdżać do Londynu więc praktycznie ciągle będziesz sama. Pomyślałem sobie, ze może chciałabyś się przeprowadzić do stolicy. Tak byłoby łatwiej. - przez głowę Lany przebiegło tysiąc myśli na raz. Mogłaby się w końcu spotkać ze swoim przyjacielem Zaynem Stewartem i zacząć nowe życie. Z drugiej strony nie chciała zostawiać Destiny i Austina.
- Muszę się jeszcze zastanowić. - odparła dziewczyna wstając z kanapy.
- Okej. - powiedział Tedd. Lana pobiegła do swojego pokoju i wybrała numer do Des.
- Hej. Gdzie jesteś ? - zapytała przyjaciółkę przez telefon.
- W domu a co ? - Destiny wydawała się być nieco wkurzona.
- Możesz wyjść ? - spytała blondyna z nadzieją w głosie.
- Nie. Ale mam pomysł. - oznajmiła Des.
- Jaki ? - podnieciła się Lana.
- Choć do mnie. - odparła.
- A ok. już wychodzę.
- Dobra. - powiedziała.
Lana zbiegła do salonu i oznajmiła tacie gdzie idzie.
- Dobrze, tylko nie wracaj zbyt późno. - poprosił. Dziewczyna zgodziła się i po dziesięciu minutach była pod domem przyjaciółki. Zapukała do drzwi, które otworzyła jej mama Destiny. Wyglądała jak zwykle czyli w rozciągniętej podomce, podkrążonymi oczami i z papierosem w ręce.
- Dzień dobry pani Walker jest może Destiny ? -zapytałam. Lana nawet lubiła mamę Des była miła...przynajmniej dla gości, bo dla swojej córki była bezlitosna. Być może blondyna lubiła ją dlatego, ze sama nie miała matki.
- Tak, wejdź. - zaprosiła ją gestem ręki do środka. W domu jak zwykle panował istny burdel. Pogniecione ubrania walały się po podłodze, ściany były podrapane, a farba się łuszczyła. Dziurawe dywany były całe w błocie. Lana nie dziwiła się, że przyjaciółka wolała spędzać czas u niej niż u siebie.
- Destiny jest na górze. - oznajmiła pani Walker. Lana ruszyła ku starym schodom, które skrzypiały przy każdym zderzeniu ze stopą blondynki. Przeszła przez długi korytarz i dotarła do ostatnich popisanych drzwi. Lekko zapukała i gdy usłyszała nerwowe "co" weszła do środka.
- Elo. - powiedziała Lana i usiadła na łóżku obok Des. - Co robisz ?
- Przeglądam tweetera. - odparła Destiny i wzruszyła ramionami. Blondyna rozejrzała się po pokoju. Dawno jej tu nie było. Przybyło trochę plakatów 1D, które skutecznie zasłaniały odrapaną ścianę. Tu przynajmniej panował jakiś porządek. Gazety o modzie leżały na łuszczącej się komodzie, a ubrania poskładane w kostkę leżały w otwartej szafie. W kąciku przy oknie na stoliku stała starodawna maszyna do szycia, a wokół mnóstwo materiałów w różnych koszyczkach. Destiny często sama szyła sobie ubrania, ponieważ chciała mieć własny styl. Nagle uwagę Lany przykuł mały biały kłębek, leżący w jednym z koszyków. Dziewczyna zeskoczyła z łóżka i chwyciła owy kłębek, który okazał się być bardzo wiekowym kotem Des. Wabił się Luna.
- Witaj słodziaku. - poczochrała go Lana i siadając na podłodze zaczęła się z nim bawić. Destiny wiecznie zdenerwowana patrzyła na nich jak na idiotów.
- Dobra, połóż ją choć ci coś pokaże. - oznajmiła Des po pewnym czasie. Lana posłusznie odłożyła kotkę do koszyczka i wskoczyła na łóżko kładąc się obok przyjaciółki.
- Czytaj to. - rozkazała wskazując palcem na jeden z postów. Tweet głosił ;
Dziś odwiedziłem Bradford. Cieszę się, że mogę zobaczyć moich rodziców i trzy siostry.
Destiny zaczęła skakać po łóżku omal się zwalając laptopa.
- Zayn Malik, Malik Zayn. Zaaaaayn !!! - piszczała Des. Po chwili Lana też zrozumiała o co chodzi i dołączyła do przyjaciółki. Zayn Malik z One direction napisał na twitterze, że jest w Bradford. Dziewczyny ustaliły, że jutro z samego rana pójdą go szukać.Postanowiły również, że spróbują zagadać do jego siostryWaliyah. Była najpopularniejszą dziewczyną w szkole i rzadko rozmawiała z kimś prócz swojej paczki. Des zaczęła opowiadać Lanie jak należała do jej paczki. Wyrzucono ją z niej kiedy siostra Zayna Malika dowiedziała się, że brunetka pije, pali i ćpa. Bo niby jej brat tego nie robi. Zanim się obejrzały wybiła 22 i Lana musiała wracać do domu. Blondyna pożegnała się z brunetką i wyszła na dwór.
Było już strasznie ciemno i Lana bała się, że na kogoś wpadnie. Szła ciemną ulicą na której nie było ani jednej lampy. Nagle zderzyła się z kimś głowami i zachwiała się prawie upadając.
- Uważaj jak chodzisz, do cholery ! - krzyknęła łapiąc się za obolałe czoło.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś....Lana !? - ten ktoś zdziwił się.
- No, a ty to kto ? - zapytała oschle Lana rozmasowując bolące miejsce.
- Austin. - odparł chłopak. Spokojnie, to tylko brat Destiny, pomyślała Lana.
- O hej. - powiedziała zdezorientowana dziewczyna. - Sorka ale muszę iść.
- Jasne, nara. - odrzekł Austin i odszedł. Blondyna doszła do domu i wpadła do środka. Wszędzie było ciemno więc uznała, że ojciec poszedł już spać. Pobiegła więc do łazienki, wzięła prysznic, wskoczyła w piżamy i do łóżeczka. Włączyła laptopa i zalogowała się na fb, tt, gg. Zaczęła przeglądać posty kiedy zauważyła, że na gadu gadu dostępny stał się jej internetowy przyjaciel Zayn Stewart. Natychmiast do niego napisała :
L - Lana
Z - Zayn.
L: Hej ;* Słuchaj mam dla cb newsa ;D
Z: Dawaj :**
L: Tata zaproponował żebyśmy razem przeprowadzili się do Londynu. :/
Z: TO SUPER.W końcu bd mogli się spotkać. ^^
L: Ale bd musiała zostawić moich przyjaciół w Bradford :c.
Z: Ja też jak się wyprowadzałem z domu musiałem zostawić znajomych ale uwierz, że te zmiany wyjdą ci tylko na dobre :D
L: Dzięx za pocieszenie ;*
Z: Na mnie zawsze można liczyć ^,^
L: Skromność xX
Z: A jak :p
L: Idę spać. Paaaa ;***
Z: Elson <3.
Lana odłożyła laptopa na stolik i spróbowała zasnąć. Ale przeszkadzały jej w tym myśli związane z przeprowadzką. Kochała te miasto, tych ludzi ale chciała poznać nowe rzeczy i ludzi. Postanowiła, że jutro wieczorem podejmie decyzje. Teraz mogła już spokojnie zasnąć.
--------------------------------------------------------------------------
Wiem, ze chujowy ale wybaczcie. Nie miałam weny :c
You never know when you fall in love...
I follow your dreams...
poniedziałek, 3 czerwca 2013
piątek, 31 maja 2013
2.
Szybkie kroki Lany odbijały się echem po opustoszałym korytarzu. Wybiegła na podwórko i puściła się biegiem do swojej kryjówki, którą były ruiny starej fabryki luster. O tej kryjówce nie wiedziała nawet Destiny. Lana przychodziła tam zawsze kiedy musiała coś przemyśleń, kiedy chciała być sama. Przedzierała się przez gęsty gąszcz zarośli zasłaniających drogę do ruiny. Po pięciu minutach omijania pokrzyw stanęła na pustym placu ze skruszonego betonu, a przed nią wznosiła się ogromna budowla z trzema piętrami. W żadnym oknie nie było szyb, tylko z niektórych smętnie zwisały zawiasy. Lana wbiegła po kamiennych schodach na samą górę gdzie niegdyś znajdował się strych. Były tam porozrzucane materace puste butelki po wódce i mnóstwo szkła. Dziewczyna usiadła na jednym z nich przy ścianie, wyjęła z torby paczkę Viceroy'ów czerwonych i odpaliła sobie jednego. Wciągnęła dym głęboko w płuca co dało jej długo oczekiwaną ulgę. Zastanawiała się gdzie jest teraz Des...Czy wróciła do domu. Spaliła dwa fajki kiedy nagle zadzwonił do niej telefon. Wyjęła go z torby i spojrzała na wyświetlacz...to był tata. Lana głośno przełknęła ślinę i nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Halo ? - zapytała drżącym głosem.
- Lana ? Dziecko gdzie ty się podziewasz, cała szkoła cię szuka. - krzyknął przerażony ojciec. Jak to cała szkoła ? Przeraziła się blondyna.
- Nic mi nie jest tato. To tylko jedne wagary nic się nie stanie spokojnie. - powiedziała uspokajającym głosem.
- No, no dobrze ale Lanuś uważaj na siebie ja czekam w domu. Pa. - odparł ojciec się rozłączył. Za to właśnie najbardziej kochała swojego przybranego tatę, za dawanie jej własnej przestrzeni. Chciała już odpalać trzeciego papierosa kiedy usłyszała męski głos dochodzący od strony schodów. Spojrzała tam i rzeczywiście stał tam dość wysoki mężczyzna z kapturem na głowie.
- Masz jeszcze fajki ? - zapytał. Lana podniosła się z materacu i otworzyła ku niemu paczkę. Wziął jednego, a dziewczyna podała mu zapalniczkę.
- Nie jest ci zimno ? - zapytał.
- Nie, czemu ? - zdziwiła się Lana. Chłopak nie odpowiedział. Ciągle miał kaptur na głowie.
- Co tu robisz ? - spytał zaciągając się.
- Uspokajam się, a ty ? - odpowiedziała blondyna.
- Odwiedzam stare kąty. - odparł zakapturzony i oparł się o ścianę.
- Mieszkałeś tu kiedyś ? - zainteresowała się Lana.
- Tak. Dalej mieszkają tu moi rodzice, a ja przeprowadziłem się do Londynu. - powiedział chłopak.
- Przepraszam, ale nie znam twojego imienia. - odparła Lana wyciągając rękę. - Jestem Lana.
- Zayn. - odparł chłopak zgniatając niedopałek.
- Zdejmiesz kaptur ? -zapytała kręcono włosa.
- Nie. - odpowiedział chłodno. - Nie chce żebyś zemdlała. - Lana parsknęła śmiechem ale chwilę później zauważyła, że to jednak było trochę nie na miejscu. Spuściła głowę i sięgnęła po torbę.
- To ja już będę lecieć. - powiedziała Lana - Do zobaczenia.
- Poczekaj odprowadzę cię. - zaproponował Zayn. Blondyna uśmiechnęła się szeroko i razem zbiegli po schodach.
Chłopak zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, odgarniał zarośla tak aby Lana mogła normalnie przejść bez zadrapania. Szli rozmawiając o sobie. Zayn opowiadał jak wygląda jego zwykły dzień, a Lana zainteresowana słuchała. Podeszli pod sam dom dziewczyny po czym chłopak przytulił ją na pożegnanie. Lana już otwierała bramę kiedy usłyszałam Zayna:
- Poczekaj ! - krzyknął i podbiegł do mnie. Jego zakapturzona twarz sapała z wysiłku.- Możemy jutro o tej samej porze spotkać się na fabryce ?
- No...Okej. - zgodziłam się. On westchnął z ulgą i poszedł. Weszłam po cichu do domu i wtedy usłyszałam czyjeś zbieganie po schodach.
-------------------------------------------------------
Ufff. :D wreszcie napisałam. Mam nadzieję, ze domyślacie się kim jest ten zakapturzony osobnik.
Bradford + Zayn = Malik XD
KOMENTUJCIE <3
- Halo ? - zapytała drżącym głosem.
- Lana ? Dziecko gdzie ty się podziewasz, cała szkoła cię szuka. - krzyknął przerażony ojciec. Jak to cała szkoła ? Przeraziła się blondyna.
- Nic mi nie jest tato. To tylko jedne wagary nic się nie stanie spokojnie. - powiedziała uspokajającym głosem.
- No, no dobrze ale Lanuś uważaj na siebie ja czekam w domu. Pa. - odparł ojciec się rozłączył. Za to właśnie najbardziej kochała swojego przybranego tatę, za dawanie jej własnej przestrzeni. Chciała już odpalać trzeciego papierosa kiedy usłyszała męski głos dochodzący od strony schodów. Spojrzała tam i rzeczywiście stał tam dość wysoki mężczyzna z kapturem na głowie.
- Masz jeszcze fajki ? - zapytał. Lana podniosła się z materacu i otworzyła ku niemu paczkę. Wziął jednego, a dziewczyna podała mu zapalniczkę.
- Nie jest ci zimno ? - zapytał.
- Nie, czemu ? - zdziwiła się Lana. Chłopak nie odpowiedział. Ciągle miał kaptur na głowie.
- Co tu robisz ? - spytał zaciągając się.
- Uspokajam się, a ty ? - odpowiedziała blondyna.
- Odwiedzam stare kąty. - odparł zakapturzony i oparł się o ścianę.
- Mieszkałeś tu kiedyś ? - zainteresowała się Lana.
- Tak. Dalej mieszkają tu moi rodzice, a ja przeprowadziłem się do Londynu. - powiedział chłopak.
- Przepraszam, ale nie znam twojego imienia. - odparła Lana wyciągając rękę. - Jestem Lana.
- Zayn. - odparł chłopak zgniatając niedopałek.
- Zdejmiesz kaptur ? -zapytała kręcono włosa.
- Nie. - odpowiedział chłodno. - Nie chce żebyś zemdlała. - Lana parsknęła śmiechem ale chwilę później zauważyła, że to jednak było trochę nie na miejscu. Spuściła głowę i sięgnęła po torbę.
- To ja już będę lecieć. - powiedziała Lana - Do zobaczenia.
- Poczekaj odprowadzę cię. - zaproponował Zayn. Blondyna uśmiechnęła się szeroko i razem zbiegli po schodach.
Chłopak zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, odgarniał zarośla tak aby Lana mogła normalnie przejść bez zadrapania. Szli rozmawiając o sobie. Zayn opowiadał jak wygląda jego zwykły dzień, a Lana zainteresowana słuchała. Podeszli pod sam dom dziewczyny po czym chłopak przytulił ją na pożegnanie. Lana już otwierała bramę kiedy usłyszałam Zayna:
- Poczekaj ! - krzyknął i podbiegł do mnie. Jego zakapturzona twarz sapała z wysiłku.- Możemy jutro o tej samej porze spotkać się na fabryce ?
- No...Okej. - zgodziłam się. On westchnął z ulgą i poszedł. Weszłam po cichu do domu i wtedy usłyszałam czyjeś zbieganie po schodach.
-------------------------------------------------------
Ufff. :D wreszcie napisałam. Mam nadzieję, ze domyślacie się kim jest ten zakapturzony osobnik.
Bradford + Zayn = Malik XD
KOMENTUJCIE <3
czwartek, 30 maja 2013
WAŻNA ZMIANA.!!!
Postanowiłam, że te opowiadanie będę jednak pisać w narracji trzecioosobowej. Wtedy będzie mi łatwiej mi opisać emocje i uczucie wszystkich postaci. Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie temu blogowi na dobre.
JEŻELI KTOŚ TEGO BLOGA CZYTA TO PROSZĘ WAS O KOMENTARZE POD TYM POSTEM.
<3
JEŻELI KTOŚ TEGO BLOGA CZYTA TO PROSZĘ WAS O KOMENTARZE POD TYM POSTEM.
<3
niedziela, 26 maja 2013
SZYBKO CZYTAJCIE.!!! *,*
http://onebandfiveboys.blogspot.com/2013/05/6-imagin-o-louisie.html#comment-form - proszę przeczytajcie te imaginy. a szczególnie ten jeden o Lousie ten najnowszy. Rozpłakałam się. Rozkleiłam. Ta dziewczyna naprawdę ma talent do pisania.
KOCHAM CIĘ MOCNO BASIU <3333
KOCHAM CIĘ MOCNO BASIU <3333
piątek, 24 maja 2013
1.
Siedziałam w swoim pokoju, próbując skupić się na książce którą czytałam. Niestety nie wychodziło mi to za dobrze, ponieważ na dole Destiny i Austin urządzili sobie imprezę z paroma kolegami ze szkoły. Ja już trochę wypiłam, a nie chciałam żeby jutro w szkole nie męczył mnie kac. W końcu straciłam cierpliwość, spojrzałam na zegarek była 2:56 ! Zeszłam szybko na dół aby rozgonić towarzystwo. Stanęłam w drzwiach prowadzących do salonu i ujrzałam jak Des tańczyła wokół chłopaków którzy klaskali. Chwyciłam pilot od wieży muzycznej i wyłączyłam muzykę. Od razu spotkałam się z wyrazami szczerego oburzenia typu " włącz to z powrotem" "weź my chcemy potańczyć, co ty robisz"
- Koniec imprezy. Do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi wejściowe. Towarzystwo zaczęło stękać z oburzenia i powoli wychodzić. W końcu zostałam w domu tylko z Destiny.
- Lana, mogę u ciebie spać ? - zapytała pijana przyjaciółka.
- No nie wiem, tata jutro wróci i wgl. - odparłam nie pewnie.
- Wyjdę z samego rana, no proszę. Matka mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie. - prosiła.
- Ehhh..no dobra choć na górę. - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
- To ty się kładź spać, a ja pójdę posprzątać na dół. - powiedziałam i wyszłam z sypialni. W salonie panował istny burdel.
- Jeszcze tyko dziwek mi tu brakuje. - powiedziałam sama do siebie. Zaczęłam zbierać butelki i puszki, później pozamiatałam i wsadziłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju gdzie Des spała już jak zabita. Nakryłam ją kołdrą, wzięłam swojego laptopa i poszłam do pokoju gościnnego. Zalogowałam się na tt i na gg. Zaczęłam przeglądać tweety kiedy nagle ktoś do mnie napisał na gg. To był Zayn.
Zayn: Hej, co tam ? :D
Ja: Zaraz idę spać, Destiny u mnie nocuje. A u cb co ? c:
Z: Nudno, czekam kiedy będziesz w Londynie :)
Ja: Może za tydzień, tata mnie zabierze :3
Z: Tak ! Wreszcie tak chce cię poznać :-)
Ja: Ja cię też. Ej ja idę spać bo jutro do szkoły paa;*
Z: Papa :*
Wyłączyłam laptopa i położyłam się pod kołdrą. Moim marzeniem było spotkać Zayna. Ciekawe jak by się okazało, że to Zayn Malik z One direction...chyba bym zemdlała. Przy tym rozmyślaniu nad spotkaniem z Zaynem.
*Rano*
Kurwa...gdzie ten pieprzony budzik. Wyklinałam przedmiot, który od dobrych pięciu minut dzwonił abym wstała. Wciąż nie mogłam go znaleźć, więc zerwałam się z łóżka i poszłam do kuchni. Tam Des jadła płatki.
- Ile można wstawać ? -zapytała mnie.
- Ile można pić ? - odgryzłam jej się. Też zrobiłam sobie płatki na mleku i zaczęłam jeść.
- idziesz do szkoły ? - spytałam z pełną buzią.
- Nie chce mi się. Mam kaca. - odparła. Kiedy skończyła jeść pożegnała się i gdzieś poszła. Dokończyłam śniadanie i poleciałam do łazienki aby odbyć codzienną toaletę. Po wykonaniu tych wszystkich czynności wyjęłam z szafy <to> i wybiegłam z domu. Po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam sobie pączka.
Do sali historycznej wpadłam piętnaście minut po dzwonku. Na szczęście miałam dobre układy z wykładowcą tego przedmiotu więc nie gniewał się za bardzo. Usiadłam w ławce z Zack'iem moim szkolnym kolegą. Strasznie mi się nudziło, więc weszłam sobie na tt w telefonie.
- Co tam patrzysz ? -usłyszałam szept Zacka, który zaglądał mi w telefon.
- Gdzie się lampisz ? - zaśmiałam się i pacnęłam go po ramieniu. Koniec lekcji wlókł się niesamowicie długi ale w końcu wybiła 8:45 i zabrzmiał dzwonek. Wypadłam z sali i skierowałam się na drugi koniec korytarza gdzie miałam mieć lekcje. Ciągle byłam wpatrzona w telefon i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w środku miejsca wyznaczonego do bójki dla dwóch chłopaków ze szkoły.
- Spadaj młoda ! - zaczęli wrzeszczeć do mnie, a ja zadumana ciągle patrzyłam tylko w telefon.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś ciągnie mnie za włosy. Chwilę później leżałam na ziemii, a za włosy trzymał mnie jeden z tych chłopaków. Zauważyłam, że nie mam telefonu więc zaczęłam się szarpać aby uwolnić moje blond loki z uścisku chłopaka.
- Puszczaj mnie ! - krzyknęłam, ale usłyszałam tylko jakieś śmiechy.
- Ej, kto wygra ten fait będzie mógł ją przelecieć w męskim kiblu ! - zaproponował jeden z oglądających całe te widowisko chłopak. Chłopacy którzy mieli się bić dosłownie przelecieli mnie wzrokiem i zaczęli walkę. Przyglądałam się jak jeden drugiemu wymierza lewego sierpowego, a ten pierwszy wykonuje dobry unik. W końcu jeden z nich, taki blondyn upadł na ziemię wijąc się z bólu.
- Haha, wygrałem ! - powiedział brunet który wygrał pojedynek i podszedł do mnie. Pomógł mi wstać, a ja spróbowałam uciekać. Niestety szybko mnie złapał i zaciągnął do męskiem toalety. Zamknął nas w jednej z kabin i obdarzył mnie pożadliwym spojrzeniem.
- Nawet nie próbuj. - ostrzegłam go. Może wyglądałam na niewinną ale kiedyś chodziłam na karate i byłam całkiem dobra.
- Hahah Proszę cię tylko nie jęcz zbyt głośno bo jakaś nauczycielka jeszcze przyjdzie. - powiedział łapiąc mnie za pośladki.
- No dobra.. - odparłam. Miałam już w głowie pewien plan jak zwiać. Stanęła na sedesie i pozwoliłam mu obcałować mój brzuch. W pewnym momencie po prostu go kopnęłam prosto w twarz,a kiedy on złapał się za niego i odwrócił się do mnie tyłem szybko otworzyłam kabinę i uciekłam do sali. Wpadłam do klasy matematycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - mruknęłam i zaczęłam iść w stronę jakiejś pustej ławki.
- Stój. - usłyszałam oschłe słowa matematyczki. Odwróciłam się do niej, poczułam dziwne zmieszanie i przeczucie, ze nie odpuście mnie.
- Gdzie byłaś ? - zapytałam. No i co ja mam powiedzieć, że ktoś chciał mnie zgwałcić ? Tak na pewno uwierzy mi...Dobra czas coś wymyślić.
- W sklepiku. - odparłam. Ona popatrzyła się na mnie spod grubych okularów i wskazała swoją linijką na drzwi.
- Do widzenia.
- Słucham ? - osępiałam
- Nie trzeba było tu wracać, nie ma po co do widzenia. - powtórzyła
- Chyba sobie pani jaja robi.. - odparłam.
- Pyskujesz ? - spytała.
- Może. - powiedziałam i wybiegłam z sali.
----------------------------------------------------------------
Hej, a więc to pierwszy rozdział i jak wam się podoba ? Następny będzie dłuższy :3
- Koniec imprezy. Do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi wejściowe. Towarzystwo zaczęło stękać z oburzenia i powoli wychodzić. W końcu zostałam w domu tylko z Destiny.
- Lana, mogę u ciebie spać ? - zapytała pijana przyjaciółka.
- No nie wiem, tata jutro wróci i wgl. - odparłam nie pewnie.
- Wyjdę z samego rana, no proszę. Matka mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie. - prosiła.
- Ehhh..no dobra choć na górę. - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
- To ty się kładź spać, a ja pójdę posprzątać na dół. - powiedziałam i wyszłam z sypialni. W salonie panował istny burdel.
- Jeszcze tyko dziwek mi tu brakuje. - powiedziałam sama do siebie. Zaczęłam zbierać butelki i puszki, później pozamiatałam i wsadziłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju gdzie Des spała już jak zabita. Nakryłam ją kołdrą, wzięłam swojego laptopa i poszłam do pokoju gościnnego. Zalogowałam się na tt i na gg. Zaczęłam przeglądać tweety kiedy nagle ktoś do mnie napisał na gg. To był Zayn.
Zayn: Hej, co tam ? :D
Ja: Zaraz idę spać, Destiny u mnie nocuje. A u cb co ? c:
Z: Nudno, czekam kiedy będziesz w Londynie :)
Ja: Może za tydzień, tata mnie zabierze :3
Z: Tak ! Wreszcie tak chce cię poznać :-)
Ja: Ja cię też. Ej ja idę spać bo jutro do szkoły paa;*
Z: Papa :*
Wyłączyłam laptopa i położyłam się pod kołdrą. Moim marzeniem było spotkać Zayna. Ciekawe jak by się okazało, że to Zayn Malik z One direction...chyba bym zemdlała. Przy tym rozmyślaniu nad spotkaniem z Zaynem.
*Rano*
Kurwa...gdzie ten pieprzony budzik. Wyklinałam przedmiot, który od dobrych pięciu minut dzwonił abym wstała. Wciąż nie mogłam go znaleźć, więc zerwałam się z łóżka i poszłam do kuchni. Tam Des jadła płatki.
- Ile można wstawać ? -zapytała mnie.
- Ile można pić ? - odgryzłam jej się. Też zrobiłam sobie płatki na mleku i zaczęłam jeść.
- idziesz do szkoły ? - spytałam z pełną buzią.
- Nie chce mi się. Mam kaca. - odparła. Kiedy skończyła jeść pożegnała się i gdzieś poszła. Dokończyłam śniadanie i poleciałam do łazienki aby odbyć codzienną toaletę. Po wykonaniu tych wszystkich czynności wyjęłam z szafy <to> i wybiegłam z domu. Po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam sobie pączka.
Do sali historycznej wpadłam piętnaście minut po dzwonku. Na szczęście miałam dobre układy z wykładowcą tego przedmiotu więc nie gniewał się za bardzo. Usiadłam w ławce z Zack'iem moim szkolnym kolegą. Strasznie mi się nudziło, więc weszłam sobie na tt w telefonie.
- Co tam patrzysz ? -usłyszałam szept Zacka, który zaglądał mi w telefon.
- Gdzie się lampisz ? - zaśmiałam się i pacnęłam go po ramieniu. Koniec lekcji wlókł się niesamowicie długi ale w końcu wybiła 8:45 i zabrzmiał dzwonek. Wypadłam z sali i skierowałam się na drugi koniec korytarza gdzie miałam mieć lekcje. Ciągle byłam wpatrzona w telefon i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w środku miejsca wyznaczonego do bójki dla dwóch chłopaków ze szkoły.
- Spadaj młoda ! - zaczęli wrzeszczeć do mnie, a ja zadumana ciągle patrzyłam tylko w telefon.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś ciągnie mnie za włosy. Chwilę później leżałam na ziemii, a za włosy trzymał mnie jeden z tych chłopaków. Zauważyłam, że nie mam telefonu więc zaczęłam się szarpać aby uwolnić moje blond loki z uścisku chłopaka.
- Puszczaj mnie ! - krzyknęłam, ale usłyszałam tylko jakieś śmiechy.
- Ej, kto wygra ten fait będzie mógł ją przelecieć w męskim kiblu ! - zaproponował jeden z oglądających całe te widowisko chłopak. Chłopacy którzy mieli się bić dosłownie przelecieli mnie wzrokiem i zaczęli walkę. Przyglądałam się jak jeden drugiemu wymierza lewego sierpowego, a ten pierwszy wykonuje dobry unik. W końcu jeden z nich, taki blondyn upadł na ziemię wijąc się z bólu.
- Haha, wygrałem ! - powiedział brunet który wygrał pojedynek i podszedł do mnie. Pomógł mi wstać, a ja spróbowałam uciekać. Niestety szybko mnie złapał i zaciągnął do męskiem toalety. Zamknął nas w jednej z kabin i obdarzył mnie pożadliwym spojrzeniem.
- Nawet nie próbuj. - ostrzegłam go. Może wyglądałam na niewinną ale kiedyś chodziłam na karate i byłam całkiem dobra.
- Hahah Proszę cię tylko nie jęcz zbyt głośno bo jakaś nauczycielka jeszcze przyjdzie. - powiedział łapiąc mnie za pośladki.
- No dobra.. - odparłam. Miałam już w głowie pewien plan jak zwiać. Stanęła na sedesie i pozwoliłam mu obcałować mój brzuch. W pewnym momencie po prostu go kopnęłam prosto w twarz,a kiedy on złapał się za niego i odwrócił się do mnie tyłem szybko otworzyłam kabinę i uciekłam do sali. Wpadłam do klasy matematycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - mruknęłam i zaczęłam iść w stronę jakiejś pustej ławki.
- Stój. - usłyszałam oschłe słowa matematyczki. Odwróciłam się do niej, poczułam dziwne zmieszanie i przeczucie, ze nie odpuście mnie.
- Gdzie byłaś ? - zapytałam. No i co ja mam powiedzieć, że ktoś chciał mnie zgwałcić ? Tak na pewno uwierzy mi...Dobra czas coś wymyślić.
- W sklepiku. - odparłam. Ona popatrzyła się na mnie spod grubych okularów i wskazała swoją linijką na drzwi.
- Do widzenia.
- Słucham ? - osępiałam
- Nie trzeba było tu wracać, nie ma po co do widzenia. - powtórzyła
- Chyba sobie pani jaja robi.. - odparłam.
- Pyskujesz ? - spytała.
- Może. - powiedziałam i wybiegłam z sali.
----------------------------------------------------------------
Hej, a więc to pierwszy rozdział i jak wam się podoba ? Następny będzie dłuższy :3
środa, 22 maja 2013
Prolog ;>
Lana pochodzi z Irlandii. Jej rodzice niemalże od razu po urodzeniu oddali ją do "okna życia" nawet jej nie nazywając. Tam dopiero dostała imię Lana. Po pięciu latach z domu dziecka do Bradford zabrał ją bogaty bizmesmen Tedd Johnson . Nie miał żony i często wyjeżdżał. na początku zabierał Lanę ze sobą, ale gdy podrosła to wysłał ją do szkoły. Tam poznała rok starszą Destiny i jej brata Austina, zaprzyjaźnili się. Przez nich Lana zaczęła palić, pić i wagarować. Na szczęście zawsze spisywała wszystkie lekcje więc ojciec nigdy się o tym nie dowiedział. Zawsze kiedy Tedd wyjeżdżał dziewczyna zostawała sama i zapraszała Des ( tak nazywa Destiny) i Austina, aby u niej nocowali. Rodzeństwo namawiało Lane na wyprawianie imprez na których bawili się tylko oni, bo Lana próbowała spać aby zdążyć do szkoły. Czuła się wykorzystywana, ale jednak kochała Des za to, że potrafi normalnie porozmawiać i kocha One direction tak jak ona. Ich wspólnym marzeniem było pojechać na ich koncert.
Kilka miesięcy temu na czacie poznała dwa lata od niej starszego Zayna. Bardzo się zaprzyjaźnili, choć nawet nie Lana nie wie jak on wygląda. Ona mu wysłała swoje zdjęcie, ale on powiedział, że by chyba zemdlała jakby zobaczyła jego, więc nie zawracała mu już tym głowy. Obiecali sobie, że kiedyś się spotkają.
Teraz Lana chodzi do drugiej klasy liceum w Bradford i mieszka tak jakby sama. Ojciec jest co tydzień w delegacji.
Kilka miesięcy temu na czacie poznała dwa lata od niej starszego Zayna. Bardzo się zaprzyjaźnili, choć nawet nie Lana nie wie jak on wygląda. Ona mu wysłała swoje zdjęcie, ale on powiedział, że by chyba zemdlała jakby zobaczyła jego, więc nie zawracała mu już tym głowy. Obiecali sobie, że kiedyś się spotkają.
Teraz Lana chodzi do drugiej klasy liceum w Bradford i mieszka tak jakby sama. Ojciec jest co tydzień w delegacji.
***
Hej ;* I jak wam się podoba prolog.? Mam nadzieję, ze chociaż troszeczkę :c
Jutro prawdopodobnie dodam pierwszy rozdział . :3
xoxo
wtorek, 21 maja 2013
Coś od autorki : >
Więc tak, chce wam tylko powiedzieć, że życie Lany ( głównej bohaterki) będę opisywała jako swoje. A i serdecznie witam na tym blogu to jeden z trzech jakie prowadzę : 3 .
Prolog napisze w narracji trzecioosobowej abyście wszystko dobrze zrozumieli
xoxo
Prolog napisze w narracji trzecioosobowej abyście wszystko dobrze zrozumieli
xoxo
Subskrybuj:
Posty (Atom)