Czekała cierpliwie, aż ten ktoś (czyli tata) zejdzie po schodach.
- Hej tato. - powiedziała machając mężczyźnie w średnim wieku podchodzącym do niej.
- Tak się martwiłem. Nie rób mi tego więcej. - poprosił Tedd i wziął dziewczynę w objęcia. Mocno ją uściskał i zaprosił do jadalni, ponieważ czekała tam na nich gorąca pizza.
- Nie możesz nigdy sam nic ugotować ? - zapytała siadając naprzeciwko ojca. On jak zwykle wytłumaczył się tym, że nie ma czasu. Blondynka westchnęła i zabrała się za jedzenie. Po skończonym posiłku usiedli wspólnie do oglądania filmu jaki Tedd przywiózł z delegacji. Głowę Lany ciągle zaprzątał tylko ten zakapturzony chłopak. A jak to rudy zbok ? Fuuuu....pozostanę przy tym, że to przystojny brunet. - pomyślała dziewczyna. Z tych rozmyślań wyciągnął ją głos ojca.
-...zgadzasz się ? - zapytał. Lana rozkojarzona popatrzyła na niego.
- Mógłbyś powtórzyć ? - poprosiła. Tedd westchnął ciężko i powtórzył.
- Teraz będę musiał coraz częściej wyjeżdżać do Londynu więc praktycznie ciągle będziesz sama. Pomyślałem sobie, ze może chciałabyś się przeprowadzić do stolicy. Tak byłoby łatwiej. - przez głowę Lany przebiegło tysiąc myśli na raz. Mogłaby się w końcu spotkać ze swoim przyjacielem Zaynem Stewartem i zacząć nowe życie. Z drugiej strony nie chciała zostawiać Destiny i Austina.
- Muszę się jeszcze zastanowić. - odparła dziewczyna wstając z kanapy.
- Okej. - powiedział Tedd. Lana pobiegła do swojego pokoju i wybrała numer do Des.
- Hej. Gdzie jesteś ? - zapytała przyjaciółkę przez telefon.
- W domu a co ? - Destiny wydawała się być nieco wkurzona.
- Możesz wyjść ? - spytała blondyna z nadzieją w głosie.
- Nie. Ale mam pomysł. - oznajmiła Des.
- Jaki ? - podnieciła się Lana.
- Choć do mnie. - odparła.
- A ok. już wychodzę.
- Dobra. - powiedziała.
Lana zbiegła do salonu i oznajmiła tacie gdzie idzie.
- Dobrze, tylko nie wracaj zbyt późno. - poprosił. Dziewczyna zgodziła się i po dziesięciu minutach była pod domem przyjaciółki. Zapukała do drzwi, które otworzyła jej mama Destiny. Wyglądała jak zwykle czyli w rozciągniętej podomce, podkrążonymi oczami i z papierosem w ręce.
- Dzień dobry pani Walker jest może Destiny ? -zapytałam. Lana nawet lubiła mamę Des była miła...przynajmniej dla gości, bo dla swojej córki była bezlitosna. Być może blondyna lubiła ją dlatego, ze sama nie miała matki.
- Tak, wejdź. - zaprosiła ją gestem ręki do środka. W domu jak zwykle panował istny burdel. Pogniecione ubrania walały się po podłodze, ściany były podrapane, a farba się łuszczyła. Dziurawe dywany były całe w błocie. Lana nie dziwiła się, że przyjaciółka wolała spędzać czas u niej niż u siebie.
- Destiny jest na górze. - oznajmiła pani Walker. Lana ruszyła ku starym schodom, które skrzypiały przy każdym zderzeniu ze stopą blondynki. Przeszła przez długi korytarz i dotarła do ostatnich popisanych drzwi. Lekko zapukała i gdy usłyszała nerwowe "co" weszła do środka.
- Elo. - powiedziała Lana i usiadła na łóżku obok Des. - Co robisz ?
- Przeglądam tweetera. - odparła Destiny i wzruszyła ramionami. Blondyna rozejrzała się po pokoju. Dawno jej tu nie było. Przybyło trochę plakatów 1D, które skutecznie zasłaniały odrapaną ścianę. Tu przynajmniej panował jakiś porządek. Gazety o modzie leżały na łuszczącej się komodzie, a ubrania poskładane w kostkę leżały w otwartej szafie. W kąciku przy oknie na stoliku stała starodawna maszyna do szycia, a wokół mnóstwo materiałów w różnych koszyczkach. Destiny często sama szyła sobie ubrania, ponieważ chciała mieć własny styl. Nagle uwagę Lany przykuł mały biały kłębek, leżący w jednym z koszyków. Dziewczyna zeskoczyła z łóżka i chwyciła owy kłębek, który okazał się być bardzo wiekowym kotem Des. Wabił się Luna.
- Witaj słodziaku. - poczochrała go Lana i siadając na podłodze zaczęła się z nim bawić. Destiny wiecznie zdenerwowana patrzyła na nich jak na idiotów.
- Dobra, połóż ją choć ci coś pokaże. - oznajmiła Des po pewnym czasie. Lana posłusznie odłożyła kotkę do koszyczka i wskoczyła na łóżko kładąc się obok przyjaciółki.
- Czytaj to. - rozkazała wskazując palcem na jeden z postów. Tweet głosił ;
Dziś odwiedziłem Bradford. Cieszę się, że mogę zobaczyć moich rodziców i trzy siostry.
Destiny zaczęła skakać po łóżku omal się zwalając laptopa.
- Zayn Malik, Malik Zayn. Zaaaaayn !!! - piszczała Des. Po chwili Lana też zrozumiała o co chodzi i dołączyła do przyjaciółki. Zayn Malik z One direction napisał na twitterze, że jest w Bradford. Dziewczyny ustaliły, że jutro z samego rana pójdą go szukać.Postanowiły również, że spróbują zagadać do jego siostryWaliyah. Była najpopularniejszą dziewczyną w szkole i rzadko rozmawiała z kimś prócz swojej paczki. Des zaczęła opowiadać Lanie jak należała do jej paczki. Wyrzucono ją z niej kiedy siostra Zayna Malika dowiedziała się, że brunetka pije, pali i ćpa. Bo niby jej brat tego nie robi. Zanim się obejrzały wybiła 22 i Lana musiała wracać do domu. Blondyna pożegnała się z brunetką i wyszła na dwór.
Było już strasznie ciemno i Lana bała się, że na kogoś wpadnie. Szła ciemną ulicą na której nie było ani jednej lampy. Nagle zderzyła się z kimś głowami i zachwiała się prawie upadając.
- Uważaj jak chodzisz, do cholery ! - krzyknęła łapiąc się za obolałe czoło.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że ktoś....Lana !? - ten ktoś zdziwił się.
- No, a ty to kto ? - zapytała oschle Lana rozmasowując bolące miejsce.
- Austin. - odparł chłopak. Spokojnie, to tylko brat Destiny, pomyślała Lana.
- O hej. - powiedziała zdezorientowana dziewczyna. - Sorka ale muszę iść.
- Jasne, nara. - odrzekł Austin i odszedł. Blondyna doszła do domu i wpadła do środka. Wszędzie było ciemno więc uznała, że ojciec poszedł już spać. Pobiegła więc do łazienki, wzięła prysznic, wskoczyła w piżamy i do łóżeczka. Włączyła laptopa i zalogowała się na fb, tt, gg. Zaczęła przeglądać posty kiedy zauważyła, że na gadu gadu dostępny stał się jej internetowy przyjaciel Zayn Stewart. Natychmiast do niego napisała :
L - Lana
Z - Zayn.
L: Hej ;* Słuchaj mam dla cb newsa ;D
Z: Dawaj :**
L: Tata zaproponował żebyśmy razem przeprowadzili się do Londynu. :/
Z: TO SUPER.W końcu bd mogli się spotkać. ^^
L: Ale bd musiała zostawić moich przyjaciół w Bradford :c.
Z: Ja też jak się wyprowadzałem z domu musiałem zostawić znajomych ale uwierz, że te zmiany wyjdą ci tylko na dobre :D
L: Dzięx za pocieszenie ;*
Z: Na mnie zawsze można liczyć ^,^
L: Skromność xX
Z: A jak :p
L: Idę spać. Paaaa ;***
Z: Elson <3.
Lana odłożyła laptopa na stolik i spróbowała zasnąć. Ale przeszkadzały jej w tym myśli związane z przeprowadzką. Kochała te miasto, tych ludzi ale chciała poznać nowe rzeczy i ludzi. Postanowiła, że jutro wieczorem podejmie decyzje. Teraz mogła już spokojnie zasnąć.
--------------------------------------------------------------------------
Wiem, ze chujowy ale wybaczcie. Nie miałam weny :c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz