Szybkie kroki Lany odbijały się echem po opustoszałym korytarzu. Wybiegła na podwórko i puściła się biegiem do swojej kryjówki, którą były ruiny starej fabryki luster. O tej kryjówce nie wiedziała nawet Destiny. Lana przychodziła tam zawsze kiedy musiała coś przemyśleń, kiedy chciała być sama. Przedzierała się przez gęsty gąszcz zarośli zasłaniających drogę do ruiny. Po pięciu minutach omijania pokrzyw stanęła na pustym placu ze skruszonego betonu, a przed nią wznosiła się ogromna budowla z trzema piętrami. W żadnym oknie nie było szyb, tylko z niektórych smętnie zwisały zawiasy. Lana wbiegła po kamiennych schodach na samą górę gdzie niegdyś znajdował się strych. Były tam porozrzucane materace puste butelki po wódce i mnóstwo szkła. Dziewczyna usiadła na jednym z nich przy ścianie, wyjęła z torby paczkę Viceroy'ów czerwonych i odpaliła sobie jednego. Wciągnęła dym głęboko w płuca co dało jej długo oczekiwaną ulgę. Zastanawiała się gdzie jest teraz Des...Czy wróciła do domu. Spaliła dwa fajki kiedy nagle zadzwonił do niej telefon. Wyjęła go z torby i spojrzała na wyświetlacz...to był tata. Lana głośno przełknęła ślinę i nacisnęła zieloną słuchawkę.
- Halo ? - zapytała drżącym głosem.
- Lana ? Dziecko gdzie ty się podziewasz, cała szkoła cię szuka. - krzyknął przerażony ojciec. Jak to cała szkoła ? Przeraziła się blondyna.
- Nic mi nie jest tato. To tylko jedne wagary nic się nie stanie spokojnie. - powiedziała uspokajającym głosem.
- No, no dobrze ale Lanuś uważaj na siebie ja czekam w domu. Pa. - odparł ojciec się rozłączył. Za to właśnie najbardziej kochała swojego przybranego tatę, za dawanie jej własnej przestrzeni. Chciała już odpalać trzeciego papierosa kiedy usłyszała męski głos dochodzący od strony schodów. Spojrzała tam i rzeczywiście stał tam dość wysoki mężczyzna z kapturem na głowie.
- Masz jeszcze fajki ? - zapytał. Lana podniosła się z materacu i otworzyła ku niemu paczkę. Wziął jednego, a dziewczyna podała mu zapalniczkę.
- Nie jest ci zimno ? - zapytał.
- Nie, czemu ? - zdziwiła się Lana. Chłopak nie odpowiedział. Ciągle miał kaptur na głowie.
- Co tu robisz ? - spytał zaciągając się.
- Uspokajam się, a ty ? - odpowiedziała blondyna.
- Odwiedzam stare kąty. - odparł zakapturzony i oparł się o ścianę.
- Mieszkałeś tu kiedyś ? - zainteresowała się Lana.
- Tak. Dalej mieszkają tu moi rodzice, a ja przeprowadziłem się do Londynu. - powiedział chłopak.
- Przepraszam, ale nie znam twojego imienia. - odparła Lana wyciągając rękę. - Jestem Lana.
- Zayn. - odparł chłopak zgniatając niedopałek.
- Zdejmiesz kaptur ? -zapytała kręcono włosa.
- Nie. - odpowiedział chłodno. - Nie chce żebyś zemdlała. - Lana parsknęła śmiechem ale chwilę później zauważyła, że to jednak było trochę nie na miejscu. Spuściła głowę i sięgnęła po torbę.
- To ja już będę lecieć. - powiedziała Lana - Do zobaczenia.
- Poczekaj odprowadzę cię. - zaproponował Zayn. Blondyna uśmiechnęła się szeroko i razem zbiegli po schodach.
Chłopak zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen, odgarniał zarośla tak aby Lana mogła normalnie przejść bez zadrapania. Szli rozmawiając o sobie. Zayn opowiadał jak wygląda jego zwykły dzień, a Lana zainteresowana słuchała. Podeszli pod sam dom dziewczyny po czym chłopak przytulił ją na pożegnanie. Lana już otwierała bramę kiedy usłyszałam Zayna:
- Poczekaj ! - krzyknął i podbiegł do mnie. Jego zakapturzona twarz sapała z wysiłku.- Możemy jutro o tej samej porze spotkać się na fabryce ?
- No...Okej. - zgodziłam się. On westchnął z ulgą i poszedł. Weszłam po cichu do domu i wtedy usłyszałam czyjeś zbieganie po schodach.
-------------------------------------------------------
Ufff. :D wreszcie napisałam. Mam nadzieję, ze domyślacie się kim jest ten zakapturzony osobnik.
Bradford + Zayn = Malik XD
KOMENTUJCIE <3
I follow your dreams...
piątek, 31 maja 2013
czwartek, 30 maja 2013
WAŻNA ZMIANA.!!!
Postanowiłam, że te opowiadanie będę jednak pisać w narracji trzecioosobowej. Wtedy będzie mi łatwiej mi opisać emocje i uczucie wszystkich postaci. Mam nadzieję, że ta zmiana wyjdzie temu blogowi na dobre.
JEŻELI KTOŚ TEGO BLOGA CZYTA TO PROSZĘ WAS O KOMENTARZE POD TYM POSTEM.
<3
JEŻELI KTOŚ TEGO BLOGA CZYTA TO PROSZĘ WAS O KOMENTARZE POD TYM POSTEM.
<3
niedziela, 26 maja 2013
SZYBKO CZYTAJCIE.!!! *,*
http://onebandfiveboys.blogspot.com/2013/05/6-imagin-o-louisie.html#comment-form - proszę przeczytajcie te imaginy. a szczególnie ten jeden o Lousie ten najnowszy. Rozpłakałam się. Rozkleiłam. Ta dziewczyna naprawdę ma talent do pisania.
KOCHAM CIĘ MOCNO BASIU <3333
KOCHAM CIĘ MOCNO BASIU <3333
piątek, 24 maja 2013
1.
Siedziałam w swoim pokoju, próbując skupić się na książce którą czytałam. Niestety nie wychodziło mi to za dobrze, ponieważ na dole Destiny i Austin urządzili sobie imprezę z paroma kolegami ze szkoły. Ja już trochę wypiłam, a nie chciałam żeby jutro w szkole nie męczył mnie kac. W końcu straciłam cierpliwość, spojrzałam na zegarek była 2:56 ! Zeszłam szybko na dół aby rozgonić towarzystwo. Stanęłam w drzwiach prowadzących do salonu i ujrzałam jak Des tańczyła wokół chłopaków którzy klaskali. Chwyciłam pilot od wieży muzycznej i wyłączyłam muzykę. Od razu spotkałam się z wyrazami szczerego oburzenia typu " włącz to z powrotem" "weź my chcemy potańczyć, co ty robisz"
- Koniec imprezy. Do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi wejściowe. Towarzystwo zaczęło stękać z oburzenia i powoli wychodzić. W końcu zostałam w domu tylko z Destiny.
- Lana, mogę u ciebie spać ? - zapytała pijana przyjaciółka.
- No nie wiem, tata jutro wróci i wgl. - odparłam nie pewnie.
- Wyjdę z samego rana, no proszę. Matka mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie. - prosiła.
- Ehhh..no dobra choć na górę. - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
- To ty się kładź spać, a ja pójdę posprzątać na dół. - powiedziałam i wyszłam z sypialni. W salonie panował istny burdel.
- Jeszcze tyko dziwek mi tu brakuje. - powiedziałam sama do siebie. Zaczęłam zbierać butelki i puszki, później pozamiatałam i wsadziłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju gdzie Des spała już jak zabita. Nakryłam ją kołdrą, wzięłam swojego laptopa i poszłam do pokoju gościnnego. Zalogowałam się na tt i na gg. Zaczęłam przeglądać tweety kiedy nagle ktoś do mnie napisał na gg. To był Zayn.
Zayn: Hej, co tam ? :D
Ja: Zaraz idę spać, Destiny u mnie nocuje. A u cb co ? c:
Z: Nudno, czekam kiedy będziesz w Londynie :)
Ja: Może za tydzień, tata mnie zabierze :3
Z: Tak ! Wreszcie tak chce cię poznać :-)
Ja: Ja cię też. Ej ja idę spać bo jutro do szkoły paa;*
Z: Papa :*
Wyłączyłam laptopa i położyłam się pod kołdrą. Moim marzeniem było spotkać Zayna. Ciekawe jak by się okazało, że to Zayn Malik z One direction...chyba bym zemdlała. Przy tym rozmyślaniu nad spotkaniem z Zaynem.
*Rano*
Kurwa...gdzie ten pieprzony budzik. Wyklinałam przedmiot, który od dobrych pięciu minut dzwonił abym wstała. Wciąż nie mogłam go znaleźć, więc zerwałam się z łóżka i poszłam do kuchni. Tam Des jadła płatki.
- Ile można wstawać ? -zapytała mnie.
- Ile można pić ? - odgryzłam jej się. Też zrobiłam sobie płatki na mleku i zaczęłam jeść.
- idziesz do szkoły ? - spytałam z pełną buzią.
- Nie chce mi się. Mam kaca. - odparła. Kiedy skończyła jeść pożegnała się i gdzieś poszła. Dokończyłam śniadanie i poleciałam do łazienki aby odbyć codzienną toaletę. Po wykonaniu tych wszystkich czynności wyjęłam z szafy <to> i wybiegłam z domu. Po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam sobie pączka.
Do sali historycznej wpadłam piętnaście minut po dzwonku. Na szczęście miałam dobre układy z wykładowcą tego przedmiotu więc nie gniewał się za bardzo. Usiadłam w ławce z Zack'iem moim szkolnym kolegą. Strasznie mi się nudziło, więc weszłam sobie na tt w telefonie.
- Co tam patrzysz ? -usłyszałam szept Zacka, który zaglądał mi w telefon.
- Gdzie się lampisz ? - zaśmiałam się i pacnęłam go po ramieniu. Koniec lekcji wlókł się niesamowicie długi ale w końcu wybiła 8:45 i zabrzmiał dzwonek. Wypadłam z sali i skierowałam się na drugi koniec korytarza gdzie miałam mieć lekcje. Ciągle byłam wpatrzona w telefon i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w środku miejsca wyznaczonego do bójki dla dwóch chłopaków ze szkoły.
- Spadaj młoda ! - zaczęli wrzeszczeć do mnie, a ja zadumana ciągle patrzyłam tylko w telefon.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś ciągnie mnie za włosy. Chwilę później leżałam na ziemii, a za włosy trzymał mnie jeden z tych chłopaków. Zauważyłam, że nie mam telefonu więc zaczęłam się szarpać aby uwolnić moje blond loki z uścisku chłopaka.
- Puszczaj mnie ! - krzyknęłam, ale usłyszałam tylko jakieś śmiechy.
- Ej, kto wygra ten fait będzie mógł ją przelecieć w męskim kiblu ! - zaproponował jeden z oglądających całe te widowisko chłopak. Chłopacy którzy mieli się bić dosłownie przelecieli mnie wzrokiem i zaczęli walkę. Przyglądałam się jak jeden drugiemu wymierza lewego sierpowego, a ten pierwszy wykonuje dobry unik. W końcu jeden z nich, taki blondyn upadł na ziemię wijąc się z bólu.
- Haha, wygrałem ! - powiedział brunet który wygrał pojedynek i podszedł do mnie. Pomógł mi wstać, a ja spróbowałam uciekać. Niestety szybko mnie złapał i zaciągnął do męskiem toalety. Zamknął nas w jednej z kabin i obdarzył mnie pożadliwym spojrzeniem.
- Nawet nie próbuj. - ostrzegłam go. Może wyglądałam na niewinną ale kiedyś chodziłam na karate i byłam całkiem dobra.
- Hahah Proszę cię tylko nie jęcz zbyt głośno bo jakaś nauczycielka jeszcze przyjdzie. - powiedział łapiąc mnie za pośladki.
- No dobra.. - odparłam. Miałam już w głowie pewien plan jak zwiać. Stanęła na sedesie i pozwoliłam mu obcałować mój brzuch. W pewnym momencie po prostu go kopnęłam prosto w twarz,a kiedy on złapał się za niego i odwrócił się do mnie tyłem szybko otworzyłam kabinę i uciekłam do sali. Wpadłam do klasy matematycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - mruknęłam i zaczęłam iść w stronę jakiejś pustej ławki.
- Stój. - usłyszałam oschłe słowa matematyczki. Odwróciłam się do niej, poczułam dziwne zmieszanie i przeczucie, ze nie odpuście mnie.
- Gdzie byłaś ? - zapytałam. No i co ja mam powiedzieć, że ktoś chciał mnie zgwałcić ? Tak na pewno uwierzy mi...Dobra czas coś wymyślić.
- W sklepiku. - odparłam. Ona popatrzyła się na mnie spod grubych okularów i wskazała swoją linijką na drzwi.
- Do widzenia.
- Słucham ? - osępiałam
- Nie trzeba było tu wracać, nie ma po co do widzenia. - powtórzyła
- Chyba sobie pani jaja robi.. - odparłam.
- Pyskujesz ? - spytała.
- Może. - powiedziałam i wybiegłam z sali.
----------------------------------------------------------------
Hej, a więc to pierwszy rozdział i jak wam się podoba ? Następny będzie dłuższy :3
- Koniec imprezy. Do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi wejściowe. Towarzystwo zaczęło stękać z oburzenia i powoli wychodzić. W końcu zostałam w domu tylko z Destiny.
- Lana, mogę u ciebie spać ? - zapytała pijana przyjaciółka.
- No nie wiem, tata jutro wróci i wgl. - odparłam nie pewnie.
- Wyjdę z samego rana, no proszę. Matka mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie. - prosiła.
- Ehhh..no dobra choć na górę. - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
- To ty się kładź spać, a ja pójdę posprzątać na dół. - powiedziałam i wyszłam z sypialni. W salonie panował istny burdel.
- Jeszcze tyko dziwek mi tu brakuje. - powiedziałam sama do siebie. Zaczęłam zbierać butelki i puszki, później pozamiatałam i wsadziłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju gdzie Des spała już jak zabita. Nakryłam ją kołdrą, wzięłam swojego laptopa i poszłam do pokoju gościnnego. Zalogowałam się na tt i na gg. Zaczęłam przeglądać tweety kiedy nagle ktoś do mnie napisał na gg. To był Zayn.
Zayn: Hej, co tam ? :D
Ja: Zaraz idę spać, Destiny u mnie nocuje. A u cb co ? c:
Z: Nudno, czekam kiedy będziesz w Londynie :)
Ja: Może za tydzień, tata mnie zabierze :3
Z: Tak ! Wreszcie tak chce cię poznać :-)
Ja: Ja cię też. Ej ja idę spać bo jutro do szkoły paa;*
Z: Papa :*
Wyłączyłam laptopa i położyłam się pod kołdrą. Moim marzeniem było spotkać Zayna. Ciekawe jak by się okazało, że to Zayn Malik z One direction...chyba bym zemdlała. Przy tym rozmyślaniu nad spotkaniem z Zaynem.
*Rano*
Kurwa...gdzie ten pieprzony budzik. Wyklinałam przedmiot, który od dobrych pięciu minut dzwonił abym wstała. Wciąż nie mogłam go znaleźć, więc zerwałam się z łóżka i poszłam do kuchni. Tam Des jadła płatki.
- Ile można wstawać ? -zapytała mnie.
- Ile można pić ? - odgryzłam jej się. Też zrobiłam sobie płatki na mleku i zaczęłam jeść.
- idziesz do szkoły ? - spytałam z pełną buzią.
- Nie chce mi się. Mam kaca. - odparła. Kiedy skończyła jeść pożegnała się i gdzieś poszła. Dokończyłam śniadanie i poleciałam do łazienki aby odbyć codzienną toaletę. Po wykonaniu tych wszystkich czynności wyjęłam z szafy <to> i wybiegłam z domu. Po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam sobie pączka.
Do sali historycznej wpadłam piętnaście minut po dzwonku. Na szczęście miałam dobre układy z wykładowcą tego przedmiotu więc nie gniewał się za bardzo. Usiadłam w ławce z Zack'iem moim szkolnym kolegą. Strasznie mi się nudziło, więc weszłam sobie na tt w telefonie.
- Co tam patrzysz ? -usłyszałam szept Zacka, który zaglądał mi w telefon.
- Gdzie się lampisz ? - zaśmiałam się i pacnęłam go po ramieniu. Koniec lekcji wlókł się niesamowicie długi ale w końcu wybiła 8:45 i zabrzmiał dzwonek. Wypadłam z sali i skierowałam się na drugi koniec korytarza gdzie miałam mieć lekcje. Ciągle byłam wpatrzona w telefon i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w środku miejsca wyznaczonego do bójki dla dwóch chłopaków ze szkoły.
- Spadaj młoda ! - zaczęli wrzeszczeć do mnie, a ja zadumana ciągle patrzyłam tylko w telefon.
W pewnym momencie poczułam jak ktoś ciągnie mnie za włosy. Chwilę później leżałam na ziemii, a za włosy trzymał mnie jeden z tych chłopaków. Zauważyłam, że nie mam telefonu więc zaczęłam się szarpać aby uwolnić moje blond loki z uścisku chłopaka.
- Puszczaj mnie ! - krzyknęłam, ale usłyszałam tylko jakieś śmiechy.
- Ej, kto wygra ten fait będzie mógł ją przelecieć w męskim kiblu ! - zaproponował jeden z oglądających całe te widowisko chłopak. Chłopacy którzy mieli się bić dosłownie przelecieli mnie wzrokiem i zaczęli walkę. Przyglądałam się jak jeden drugiemu wymierza lewego sierpowego, a ten pierwszy wykonuje dobry unik. W końcu jeden z nich, taki blondyn upadł na ziemię wijąc się z bólu.
- Haha, wygrałem ! - powiedział brunet który wygrał pojedynek i podszedł do mnie. Pomógł mi wstać, a ja spróbowałam uciekać. Niestety szybko mnie złapał i zaciągnął do męskiem toalety. Zamknął nas w jednej z kabin i obdarzył mnie pożadliwym spojrzeniem.
- Nawet nie próbuj. - ostrzegłam go. Może wyglądałam na niewinną ale kiedyś chodziłam na karate i byłam całkiem dobra.
- Hahah Proszę cię tylko nie jęcz zbyt głośno bo jakaś nauczycielka jeszcze przyjdzie. - powiedział łapiąc mnie za pośladki.
- No dobra.. - odparłam. Miałam już w głowie pewien plan jak zwiać. Stanęła na sedesie i pozwoliłam mu obcałować mój brzuch. W pewnym momencie po prostu go kopnęłam prosto w twarz,a kiedy on złapał się za niego i odwrócił się do mnie tyłem szybko otworzyłam kabinę i uciekłam do sali. Wpadłam do klasy matematycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - mruknęłam i zaczęłam iść w stronę jakiejś pustej ławki.
- Stój. - usłyszałam oschłe słowa matematyczki. Odwróciłam się do niej, poczułam dziwne zmieszanie i przeczucie, ze nie odpuście mnie.
- Gdzie byłaś ? - zapytałam. No i co ja mam powiedzieć, że ktoś chciał mnie zgwałcić ? Tak na pewno uwierzy mi...Dobra czas coś wymyślić.
- W sklepiku. - odparłam. Ona popatrzyła się na mnie spod grubych okularów i wskazała swoją linijką na drzwi.
- Do widzenia.
- Słucham ? - osępiałam
- Nie trzeba było tu wracać, nie ma po co do widzenia. - powtórzyła
- Chyba sobie pani jaja robi.. - odparłam.
- Pyskujesz ? - spytała.
- Może. - powiedziałam i wybiegłam z sali.
----------------------------------------------------------------
Hej, a więc to pierwszy rozdział i jak wam się podoba ? Następny będzie dłuższy :3
środa, 22 maja 2013
Prolog ;>
Lana pochodzi z Irlandii. Jej rodzice niemalże od razu po urodzeniu oddali ją do "okna życia" nawet jej nie nazywając. Tam dopiero dostała imię Lana. Po pięciu latach z domu dziecka do Bradford zabrał ją bogaty bizmesmen Tedd Johnson . Nie miał żony i często wyjeżdżał. na początku zabierał Lanę ze sobą, ale gdy podrosła to wysłał ją do szkoły. Tam poznała rok starszą Destiny i jej brata Austina, zaprzyjaźnili się. Przez nich Lana zaczęła palić, pić i wagarować. Na szczęście zawsze spisywała wszystkie lekcje więc ojciec nigdy się o tym nie dowiedział. Zawsze kiedy Tedd wyjeżdżał dziewczyna zostawała sama i zapraszała Des ( tak nazywa Destiny) i Austina, aby u niej nocowali. Rodzeństwo namawiało Lane na wyprawianie imprez na których bawili się tylko oni, bo Lana próbowała spać aby zdążyć do szkoły. Czuła się wykorzystywana, ale jednak kochała Des za to, że potrafi normalnie porozmawiać i kocha One direction tak jak ona. Ich wspólnym marzeniem było pojechać na ich koncert.
Kilka miesięcy temu na czacie poznała dwa lata od niej starszego Zayna. Bardzo się zaprzyjaźnili, choć nawet nie Lana nie wie jak on wygląda. Ona mu wysłała swoje zdjęcie, ale on powiedział, że by chyba zemdlała jakby zobaczyła jego, więc nie zawracała mu już tym głowy. Obiecali sobie, że kiedyś się spotkają.
Teraz Lana chodzi do drugiej klasy liceum w Bradford i mieszka tak jakby sama. Ojciec jest co tydzień w delegacji.
Kilka miesięcy temu na czacie poznała dwa lata od niej starszego Zayna. Bardzo się zaprzyjaźnili, choć nawet nie Lana nie wie jak on wygląda. Ona mu wysłała swoje zdjęcie, ale on powiedział, że by chyba zemdlała jakby zobaczyła jego, więc nie zawracała mu już tym głowy. Obiecali sobie, że kiedyś się spotkają.
Teraz Lana chodzi do drugiej klasy liceum w Bradford i mieszka tak jakby sama. Ojciec jest co tydzień w delegacji.
***
Hej ;* I jak wam się podoba prolog.? Mam nadzieję, ze chociaż troszeczkę :c
Jutro prawdopodobnie dodam pierwszy rozdział . :3
xoxo
wtorek, 21 maja 2013
Coś od autorki : >
Więc tak, chce wam tylko powiedzieć, że życie Lany ( głównej bohaterki) będę opisywała jako swoje. A i serdecznie witam na tym blogu to jeden z trzech jakie prowadzę : 3 .
Prolog napisze w narracji trzecioosobowej abyście wszystko dobrze zrozumieli
xoxo
Prolog napisze w narracji trzecioosobowej abyście wszystko dobrze zrozumieli
xoxo
Bohaterowie. : 3
Lana Johnson
Data urodzenia: 12.01.96r ( 17l.)Miejsce zamieszkania: Bradford / Londyn
Hobby / Zainteresowania: Poznawanie nowych osób za pośrednictwem internetu.
Zawód: Uczennica Liceum.
Przyjaciele: Destiny i poznany przez internet Zayn.
Opis:
Wiecznie roześmiana i zarazem chamska. Potrafi komuś ostro dogadać. Pali od roku, często wagaruje ze swoją najlepszą przyjaciółką. Ojciec często jest w delegacji więc robi co chce. Czasami prosi tatę, żeby zabrał ją ze sobą do Londynu. Jest adoptowana i nie ma rodzeństwa.
Marzenie: Spotkać swoich idoli czyli One direction.
Destiny Walker
Data urodzenia: 1.06.95r. (18l.)Miejsce zamieszkania: Bradford
Hobby / Zainteresowania: Dokuczanie słabszym, moda.
Zawód: Uczennica Liceum.
Przyjaciele: Lana
Opis:
Zawsze trochę wkurzona i chamska. Mówi prawdę prosto w twarz i nie boi się rywalizacji. Pali od dwóch lat i wagaruje z przyjaciółką. Nienawidzi swoich rodziców dlatego często ucieka z domu do Lany. Ma starszego brata Austina.
Marzenie: Spotkać One direction.
One direction
Skład : Harry Styles, Niall Horan, Liam Payne, Zayn Malik, Louis Tomlinson.Data Urodzenia: 1.02.94r. ( Harry, 19l.) / 13.09.93r. ( Niall, 20l.) / 29.08.93r. ( Liam, 20l.) / 12.01.93r. ( Zayn,20l.) / 24.12.91r. (Louis,22l.)
Miejsce zamieszkania: Londyn
Zawód: Zespół muzyczny.
Przyjaciele: Edd Sheeran.
Opis:
Brytyjsko - Irlandzki zespół grający pop. Poznali się w X Factorze gdzie złączyli się w zespół. Dziewczyny mają: Louis, Zayn i Liam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


