I follow your dreams...

piątek, 24 maja 2013

1.

   Siedziałam w swoim pokoju, próbując skupić się na książce którą czytałam. Niestety nie wychodziło mi to za dobrze, ponieważ na dole Destiny i Austin urządzili sobie imprezę z paroma kolegami ze szkoły. Ja już trochę wypiłam, a nie chciałam żeby jutro w szkole nie męczył mnie kac. W końcu straciłam cierpliwość, spojrzałam na zegarek była 2:56 ! Zeszłam szybko na dół aby rozgonić towarzystwo. Stanęłam w drzwiach prowadzących do salonu i ujrzałam jak Des tańczyła wokół chłopaków którzy klaskali. Chwyciłam pilot od wieży muzycznej i wyłączyłam muzykę. Od razu spotkałam się z wyrazami szczerego oburzenia typu " włącz to z powrotem" "weź my chcemy potańczyć, co ty robisz"
- Koniec imprezy. Do widzenia. - powiedziałam otwierając drzwi wejściowe. Towarzystwo zaczęło stękać z oburzenia i powoli wychodzić. W końcu zostałam w domu tylko z Destiny.
- Lana, mogę u ciebie spać ? - zapytała pijana przyjaciółka.
- No nie wiem, tata jutro wróci i wgl. - odparłam nie pewnie.
- Wyjdę z samego rana, no proszę. Matka mnie zabije jak zobaczy mnie w takim stanie. - prosiła.
- Ehhh..no dobra choć na górę. - powiedziałam i poszłyśmy do mojego pokoju.
- To ty się kładź spać, a ja pójdę posprzątać na dół. - powiedziałam i wyszłam z sypialni. W salonie panował istny burdel.
- Jeszcze tyko dziwek mi tu brakuje. - powiedziałam sama do siebie. Zaczęłam zbierać butelki i puszki, później pozamiatałam i wsadziłam naczynia do zmywarki. Wróciłam do pokoju gdzie Des spała już jak zabita. Nakryłam ją kołdrą, wzięłam swojego laptopa i poszłam do pokoju gościnnego. Zalogowałam się na tt i na gg. Zaczęłam przeglądać tweety kiedy nagle ktoś do mnie napisał na gg. To był Zayn.

Zayn: Hej, co tam ? :D
Ja: Zaraz idę spać, Destiny u mnie nocuje. A u cb co ? c:
Z: Nudno, czekam kiedy będziesz w Londynie :)
Ja: Może za tydzień, tata mnie zabierze :3
Z: Tak ! Wreszcie tak chce cię poznać :-)
Ja: Ja cię też. Ej ja idę spać bo jutro do szkoły paa;*
Z: Papa :*

    Wyłączyłam laptopa i położyłam się pod kołdrą. Moim marzeniem było spotkać Zayna. Ciekawe jak by się okazało, że to Zayn Malik z One direction...chyba bym zemdlała. Przy tym rozmyślaniu nad spotkaniem z Zaynem.
      
  *Rano*
       Kurwa...gdzie ten pieprzony budzik. Wyklinałam przedmiot, który od dobrych pięciu minut dzwonił abym wstała. Wciąż nie mogłam go znaleźć, więc zerwałam się z łóżka i poszłam do kuchni. Tam Des jadła płatki.
- Ile można wstawać ? -zapytała mnie.
- Ile można pić ? - odgryzłam jej się. Też zrobiłam sobie płatki na mleku i zaczęłam jeść.
- idziesz do szkoły ? - spytałam z pełną buzią.
- Nie chce mi się. Mam kaca. - odparła. Kiedy skończyła jeść pożegnała się i gdzieś poszła. Dokończyłam śniadanie i poleciałam do łazienki aby odbyć codzienną toaletę. Po wykonaniu tych wszystkich czynności wyjęłam z szafy <to>  i wybiegłam z domu. Po drodze zaszłam do sklepu i kupiłam sobie pączka. 
     Do sali historycznej wpadłam piętnaście minut po dzwonku. Na szczęście miałam dobre układy z wykładowcą tego przedmiotu więc nie gniewał się za bardzo. Usiadłam w ławce z Zack'iem moim szkolnym kolegą. Strasznie mi się nudziło, więc weszłam sobie na tt w telefonie.
- Co tam patrzysz ? -usłyszałam szept Zacka, który zaglądał mi w telefon.
- Gdzie się lampisz ? - zaśmiałam się i pacnęłam go po ramieniu. Koniec lekcji wlókł się niesamowicie długi ale w końcu wybiła 8:45 i zabrzmiał dzwonek.  Wypadłam z sali i skierowałam się na drugi koniec korytarza gdzie miałam mieć lekcje. Ciągle byłam wpatrzona w telefon i nawet nie zauważyłam kiedy znalazłam się w środku miejsca wyznaczonego do bójki dla dwóch chłopaków ze szkoły.
- Spadaj młoda ! - zaczęli wrzeszczeć do mnie, a ja zadumana ciągle patrzyłam tylko w telefon. 
      W pewnym momencie poczułam jak ktoś ciągnie mnie za włosy. Chwilę później leżałam na ziemii, a za włosy trzymał mnie jeden z tych chłopaków. Zauważyłam, że nie mam telefonu więc zaczęłam się szarpać aby uwolnić moje blond loki z uścisku chłopaka.
- Puszczaj mnie ! - krzyknęłam, ale usłyszałam tylko jakieś śmiechy.
- Ej, kto wygra ten fait będzie mógł ją przelecieć w męskim kiblu ! - zaproponował jeden z oglądających całe te widowisko chłopak. Chłopacy którzy mieli się bić dosłownie przelecieli mnie wzrokiem i zaczęli walkę. Przyglądałam się jak jeden drugiemu wymierza lewego sierpowego, a ten pierwszy wykonuje dobry unik. W końcu jeden z nich, taki blondyn upadł na ziemię wijąc się z bólu.
- Haha, wygrałem ! - powiedział brunet który wygrał pojedynek i podszedł do mnie. Pomógł mi wstać, a ja spróbowałam uciekać. Niestety szybko mnie złapał i zaciągnął do męskiem toalety. Zamknął nas w jednej z kabin i obdarzył mnie pożadliwym spojrzeniem.
- Nawet nie próbuj. - ostrzegłam go. Może wyglądałam na niewinną ale kiedyś chodziłam na karate i byłam całkiem dobra.
- Hahah Proszę cię tylko nie jęcz zbyt głośno bo jakaś nauczycielka jeszcze przyjdzie. - powiedział łapiąc mnie za pośladki.
- No dobra.. - odparłam. Miałam już w głowie pewien plan jak zwiać. Stanęła na sedesie i pozwoliłam mu obcałować mój brzuch. W pewnym momencie po prostu go kopnęłam prosto w twarz,a kiedy on złapał się za niego i odwrócił się do mnie tyłem szybko otworzyłam kabinę i uciekłam do sali. Wpadłam do klasy matematycznej.
- Przepraszam za spóźnienie. - mruknęłam i zaczęłam iść w stronę jakiejś pustej ławki.
- Stój. - usłyszałam oschłe słowa matematyczki. Odwróciłam się do niej, poczułam dziwne zmieszanie i przeczucie, ze nie odpuście mnie.
- Gdzie byłaś ? - zapytałam. No i co ja mam powiedzieć, że ktoś chciał mnie zgwałcić ? Tak na pewno uwierzy mi...Dobra czas coś wymyślić.
- W sklepiku. - odparłam. Ona popatrzyła się na mnie spod grubych okularów i wskazała swoją linijką na drzwi.
- Do widzenia. 
- Słucham ? - osępiałam
- Nie trzeba było tu wracać, nie ma po co do widzenia. - powtórzyła
 - Chyba sobie pani jaja robi.. - odparłam.
- Pyskujesz ? - spytała.
- Może. - powiedziałam i wybiegłam z sali. 

 ----------------------------------------------------------------
Hej, a więc to pierwszy rozdział i jak wam  się podoba ? Następny będzie dłuższy :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz